Czy to oszustwo? Uczciwa odpowiedź kogoś, kto z tego korzysta
Autor: The Fellowi Team · · 7 min czytania

Ktoś zapytał mnie o to przy kolacji tonem, z którego było jasne, że już wszystko sobie rozstrzygnął, a ja odpowiedziałem źle, bo uczciwa odpowiedź jest dłuższa, niż pozwala stół. Więc oto ona porządnie.
Nie uważam, żeby ludzie, którzy się temu sprzeciwiają, byli głupi albo przestraszeni. Kilka ich zarzutów jest słusznych. Nie uważam też, żeby pytanie miało jedną odpowiedź, bo „oszustwo” znaczy coś tylko wobec gry, w którą zgodziłeś się grać.
Co narzędzie naprawdę usuwa
Wykonanie. To wszystko. Zdolność przeniesienia własnymi rękami na powierzchnię tego, co masz w głowie. Umiejętność, którą zdobywa się latami i której nie mam.
To niemało. Umieć tak to rzecz wielka i piękna, a ludzie, którzy poświęcili na to dekadę, mają prawo czuć się dziwnie, gdy pole tekstowe wypluwa znośną wersję w czterdzieści sekund. Kto to zbywa machnięciem ręki, nie dyskutuje w dobrej wierze.
Czego nie usuwa
Wszystkiego przed wykonaniem i po nim, a to, jak się okazuje, większość pracy.
Zdecydowania, co w ogóle warto zrobić. Zauważenia, że to, co zrobiłeś, jest nudne - umiejętność znacznie trudniejsza, niż brzmi, i narzędzie aktywnie jej przeszkadza, bo wygenerowany obraz zawsze jest technicznie kompetentny, a więc zawsze trochę ci schlebia. Wiedzy, co zmienić. Wiedzy, kiedy przestać.
Piszę o rzemiośle promptów tak, jakby to była technika, i mechanicznie jest, ale powód, dla którego dwie osoby z identycznymi poleceniami dostają różne wyniki, nie ma z poleceniami nic wspólnego. Chodzi o to, że jedna widzi, kiedy obraz jest nijaki, a druga nie. Tego nie uczy żaden poradnik o promptach, nasze też nie.
Zarzuty, które są słuszne
Dane treningowe. Te modele uczyły się na ogromnej ilości pracy ludzi, których nie pytano i którym nie zapłacono. To realny spór o zgodę, a to, że nie został rozstrzygnięty prawnie, nie znaczy, że rozstrzygnięto go moralnie. Korzystam z tych narzędzi i nie uważam, żeby na ten argument odpowiedziano. Obie rzeczy są prawdziwe naraz.
Wypieranie. Ilustratorzy tracą zlecenia. Nie w spekulatywnej przyszłości, tylko teraz, i głównie na dolnym końcu, gdzie ludzie żyli z pracy, której nikt nie uważał za cenną. Kto twierdzi, że to tylko tworzy szanse, po prostu nie patrzy.
Zalew. Koszt zrobienia obrazu spadł niemal do zera, liczba obrazów wzrosła odpowiednio, przez co każdy pojedynczy znaczy mniej. To realna strata i niczyja ostrożność jej nie naprawi.
Zarzuty, których nie przyjmuję
„To nie ma duszy” to twierdzenie estetyczne przebrane za etyczne. Część wygenerowanych obrazów jest bez życia, tak jak większość fotografii i większość rysunków; proporcja jest tu gorsza, bo próg jest niższy, a nie dlatego, że medium czegoś zabrania.
„Nie ty to zrobiłeś, tylko maszyna” dowodzi za wiele. Aparat też zrobił fotografię, dokładnie w tym sensie, a ten spór zamknęliśmy sto lat temu, uznając, że autorstwem jest wybór ujęcia.
„To łatwe” jest prawdą przy pierwszym obrazie i fałszem przy pięćdziesiątym. Uzyskanie czegoś konkretnego zamiast ogólnego jest naprawdę trudne, co potwierdzi każdy, kto próbował dostać dwa razy tę samą twarz. To inna trudność niż rysowanie, dużo mniejsza, ale nie zerowa.
Więc: czy to oszustwo?
Jest, jeśli oceniano twoją zdolność rysowania. Jeśli poproszono cię o rysunek, wygenerowany obraz nie jest odpowiedzią na to pytanie, a podawanie go za odpowiedź jest po prostu nieuczciwe.
Nie jest, jeśli chodziło o obraz. Nikt nie oskarża cię o oszustwo za wynajęcie fotografa, a moralna zawartość czynu nie zmienia się dlatego, że fotografem jest oprogramowanie.
Ciekawe przypadki są pośrodku, a test, którego używam, brzmi: czy ktoś poczułby się oszukany, gdyby się dowiedział. Tapeta, moodboard, miniatura, o której nikt nie myśli - nie ma czego ujawniać, nikt nie zakładał, że ktoś siedział i to rysował. Portfolio, ilustracja w artykule, wszystko, gdzie samo wykonanie jest częścią wartości - powiedz. Nie dlatego, że wymaga tego reguła, ale dlatego, że niezręczność, którą czujesz na myśl o wspomnieniu, sama jest odpowiedzią na pytanie, czy trzeba było wspomnieć.
Co naprawdę myślę
Myślę, że to narzędzie, które usunęło jedną barierę i zostawiło wszystkie pozostałe, a ludzie konsekwentnie mylą się w obie strony. Ci, którzy sądzą, że to czyni ich artystami, mylą się. Ci, którzy sądzą, że to czyni sztukę niemożliwą, też się mylą.
I myślę, że jeśli czujesz z tym lekki dyskomfort, ten instynkt nie jest naiwny. Reaguje na coś realnego, i w sprawie danych treningowych, i w sprawie ludzi, którym w tym roku zrobiło się trudniej. Korzystanie mimo to jest stanowiskiem do obrony. Korzystanie i udawanie, że tych kosztów nie ma, nie jest.
Jeśli wolisz praktykę od sporu, relacja z pierwszego tygodnia i uczciwe wyliczenie kosztów są znacznie mniej filozoficzne, a studio nie zadaje ci żadnych pytań.